Poranki to dla mnie ulubiona pora dnia. Zwykle wstaję bardzo wcześnie, zimą jest to około 6 rano, a latem bywa, że funkcjonuję już od 5.

Rano jestem wydajniejsza dlatego to o tej porze u mnie dzieje się najwięcej.

Do tego wszystkiego dołączają jeszcze moje poranne rytuały. Bez nich nie byłabym sobą. Uruchamiają mnie do życia i mają wpływ na resztę dnia.

Te wszystkie rzeczy, które poniżej wymienie po prostu „robią” mi dzień.

KAWA

Trudno wyobrazić mi sobie poranek bez kawy. Można powiedzieć, że w chwili gdy dotykam ziemi po nocy od razu czuje zapach palonych ziaren. Dlatego jeszcze zaspana i bosa pędzę do mojej ukochanej maszyny i przestępując z nogi na nogę oczekuję aż wypłynie z niej moje ukochane cappuccino.

Po pierwszym łyku praktycznie czuje, że stoję na podłodze. Uradowana siadam do pisania….

PORANNYCH STRON

Kolejna rzecz, która mnie rozkręca. Sącząc moje ukochane cappucino na mleku bez laktozy zapisuję trzy strony. Jeśli ktoś z was nie pamięta czym są poranne strony to zachęcam do przeczytania tego wpisu.

W moim przypadku ten rytuał to ogromna przyjemność, wiem że nie wszyscy lubią pisać ale odkąd go stosuję w moim życiu dziają się zadziwiające rzeczy np. kiedyś miałam problem z doprowadzaniem spraw do końca, często na linii mety po prostu odpuszczałam. Teraz idę zgodnie z planem, nie oglądam się i zachodzę dokładnie tam gdzie chcę.

Poranne strony są dla mnie i fajną zabawą ale również doskonałą terapią.

PORANNY PRYSZNIC

Samego prysznica nie traktowałabym jako taką dosłowną przyjemność, bo raczej jest to obowiązkowy punkt. Ale kocham peelingi i sam fakt, że zaraz się to stanie podnosi mój poziom radości.

ORGANIZACJA

Kolejna fajna rzecz, którą robię codziennie rano. Zajmuje mi to około 30 minut ale niezwykle ułatwia mi funkcjonowanie w ciągu całego dnia. Spisują wszystko to co już jest zaplanowane i wszystko to co może się danego dnia wydarzyć plus to co chciałabym żeby się wydarzyło.

Po wykonaniu tych wszystkich porannych rytuałów jestem gotowa na nadchodzący dzień.

Zwykle dochodzi do tego szybkie ale zawsze pożywne śniadanie. Jak mam czas to jeszcze chętnie zacznę konstruować wpis na bloga i wymykam się do pracy.

A tam rytuałem jest już tylko to, że wchodzę i odpalam komputer. Dalej to już nieprzewidywalny bieg różnych wydarzeń. Naprawdę mało kiedy u nas jest spokojnie.

Z tego właśnie powodu poranny spokój pozwala mi zapanować nad tym co się wydarza w trakcie mojego szalonego dnia 🙂

Miłego dnia