Dziś przyśnił mi się Cejrowski. Łaził po mojej chacie i nawet nie zwrócił uwagi, że na stole leży jego książka. Nowa książka „Wyspa na Prerii“. Kończę ją właśnie i w związku z tym zebrało mi się na wspominki o Arizonie.

DSC_0100 (2)

W swoim czasie krążyłem po niej w poszukiwaniu słynnej Route 66. Jako fan amerykańskich filmów drogi a zwłaszcza „Urodzonych morderców“ chciałem polizać choć trochę tego klimatu.

DSC_0169 (2)

 

Cejrowski pisze o prerii, bezdrożach, specyfice ludzi tam mieszkających i ich oderwaniu od świata. Ja jestem Stanami zajarany a w szczegolności powala mnie amerykańska motoryzacja. Różnorodność rodzajów aut jeżdzących po tych drogach jest niewyobrażalna co świetnie widać w genialnym programie telewizyjnym Fast N‘loud („Autoreaktywacja“). Tam chłopacy z  Gas Monkey poddają renowacji perełki znalezione w starych „szopach“ lub na przydrożnych polach.

 

33bd42d94910d389d1ce7f1abf412b91

collage2

P1000138

P1000143

Ale Arizona to nie tylko Route 66. To Wielki Kanion. To wielkie, fikuśne kaktusy. To indiańskie rezerwaty. To bary znane z amerykańskich filmów gdzie poranną kawę doleją Ci gratis natychmiast po opróżnieniu kubka.

DSC_0474

DSC_0378

DSC_0433

collage

SCENKA RODZAJOWA W WILLIAMS,MAŁYM MIASTECZKU PRZY ROUTE 66

 

 

Stany kocham za sztucznie usmiechniętych Amerykanów, za ich język. Akcent „kowbojów“ to dla mnie miód dla ucha. British English to koszmar który w ich ustach zmienia się w ulubioną melodię.

Tam każdy w każdym momencie jest dla Ciebie pomocny. Kelnerzy, ekspedientki w sklepie bez zbędnych kompleksów usługują Ci z taką chęcią, że masz wrażenie jakby chcieli przychylić Ci nieba. My Europejczycy chyba nie jesteśmy do tego przyzwyczajeni.

Jest tylko jedna rzecz, która mnie w Ameryce boli i to boli dosłownie. Ilekroć tam byłem boli mnie brzuch. Jedzenie tam to zabójstwo w biały dzień. Śniadania hotelowe często są w cenie. Rano trzeba coś zjeść a na samą myśl tego pseudo bajgla z pseudo serkiem i samo zrobionym pseudo gofrem robi mi się niedobrze. Miesiąc w Stanach to gwarantowane parę kilo do przodu z rozstrojonym żołądkiem. Ale dla tej miłości jestem gotowy na wszystko.

 

collage3

TYPOWY AMERYKAŃSKI BAR – FLAGSTAFF PRZY ROUTE 66