Od głośnej wypowiedzi szefa FBI Jamesa Comey-a w Muzeum Holocaustu na temat tego, że my Polacy, Węgrzy jesteśmy współodpowiedzialni za tą gigantyczną zbrodnię minęły już dwa tygodnie.

Wypowiedz ta wzbudziła oczywiście sporo kontrowersji. Jest ona bowiem znakomitym przykładem tego jak jednym zdaniem można spieprzyć dobrą przemowę. Można rozważać czy szef FBI to historyczny ignorant, czy nasiąknięty wiedzą na temat „polskich obozów śmierci“ idiota.

Wiem jednak tyle, że z szacunku do choćby Sprawiedliwych wśród Narodów Świata i posianych drzewek w Jad Waszem mógłby darować sobie wymienianie konkretnych narodowości. Zaciera się wtedy jego mowa o skłonnościach człowieka do zła i moralnego upadku. Zaciera się jeszcze coś ważnego. A mianowicie sama idea dobra, która bez zła nie ma racji bytu.

Świetnie, że James Comey wymaga od każdego nowego agenta FBI i analityka wywiadu, żeby przyszli do Muzeum Holocaustu. Ale pod drodze słusznym by było zahaczenie przez nich o Ogród Sprawiedliwych Wśród Narodów Świata w Jad Waszem, żeby mogli zobaczyć jak wiele jest tam między innymi polskich niezwykłych przykładów dobra.

Na czele tej rzezi stali chorzy fanatycy, a dobrzy ludzie do nich nie dołączyli tylko zostali wciągnięci jak wezbrana rzeka wciąga i zabiera nawet najcięższe bale mocnego drzewa wyrwanego z mocnych korzeni. Bo zło ciągnie za sobą wszystko co napotka na swojej drodze i nie każdy jest w stanie się jemu zaprzeć.

Szef FBI powiedział, że „dobrzy ludzie pomogli wymordować miliony“. Po pierwsze ktoś kto pozwala mordować drugiego człowieka nigdy nie jest dobry. Po drugie co znaczy wymordować? Czy wystarczy patrzeć jak inni to robią i nie robić nic, żeby stać się mordercą?

Reżyser tegorocznego filmu „Karski i władcy ludzkości“ Sławomir Grunberg opowiadając losy niezwykłego polskiego oficera i emisariusza oskarża współodpowiedzialnością za Holocaust takie postacie jak Churchill, Pius XII, Roosevelt i rozmaitych wpływowych   amerykańskich Żydów. Jan Karski informując ich z detalami o tej zagładzie został delikatnie mówiąc zignorowany.

Szef FBI nie wymienił w swojej długiej liście tych „wspólników“. Łatwiej zrobić z nich Polaka, Węgra, którzy byli ciężko doświadczeni w czasie wojny.

Dlatego nie zgadzam się na stawianie nas w takiej roli. I nie wynika to z tego, że jesteśmy przeczuleni na swoim punkcie i zdradzamy przez to nasze kompleksy jak mówi Tomasz Lis. Bo to tak jakby winić za kompleksy małe dziecko, które było w młodości notorycznie bite. Chodzi o uczenie świata prawdy jak sam James Comey powiedział. Uczenie o tym, że ofiara nie może być współwinna agresji nawet kiedy podczas niej zachowuje się nieobliczalnie.