Zbliża się druga tura wyborów prezydenckich. Tak nudnej rywalizacji pomiędzy kandydatami jeszcze nie widziałem. Nie to żebym potrzebował jakiś fajerwerków, haków i tym podobnych. Po prostu potrzebuję jakiejkolwiek iskry od przyszłego strażnika żyrandola. Wspólną debatę Dudy i Komorowskiego w TVP wyłączyłem po dwudziestu minutach, a lubię takie zmagania słowne oglądać do końca. Pod warunkiem, że widzę charyzmę i błyskotliwość. A tak widziałem potyczki w stylu:

A Pan to to, a Pan to tamto.

Pomijam już marny poziom zadawanych pytań przez prowadzących debatę. Zadając tylko otwarte pytania można co najwyżej dowiedzieć się jak dużo kiełbasy wyborczej przygotował dla nas kandydat. Nie było żadnych krótkich, podchwytliwych zagadnień mogących trącić kandydata na wyższy mentalny poziom. Więc co ja szary obywatel mogę się dowiedzieć o tych dwóch Panach? Niewiele. Co najwyżej, na którym z nich lepiej leży garnitur.

Żeby nie osoba Kukiza to o tych wyborach zapomnielibyśmy jeszcze przed urną wyborczą. W końcu to on obudził zasypiającego na fotelu prezydenckim Komorowskiego, którego jedynym orężem było straszenie Kaczorem. A tak to w ciągu jednego tygodnia przypomniał sobie o tych co na niego głosowali. Nagle zaczął obiecywać to czego wcześniej za żadne skarby obiecać nie chciał robiąc to nawet wbrew programowi swojego ugrupowania.

Ale cel uświęca środki. Panu Prezydentowi zapaliło się brzydko mówiąc przy dupie bo przecież wygrana była przesądzona. Tak podejrzewam podpowiadali mu jego doradcy każąc siedzieć na fotelu i niczym się nie przejmować. Zresztą Komorowski takie sprawiał wrażenie przez całe pięć lat. Zero charyzmy. Zero wrażliwości.

A jak jest z Dudą? Kukiełka Kaczyńskiego. To jedyny argument. Ale jakże mocny bo wynikający z negatywnej emocji jakim jest strach. Oślepiający do tego stopnia, że żadne inne argumenty nie mają znaczenia. Nawet jakby był złotą rybką spełniającą trzy życzenia byłby ciągle rybką Kaczyńskiego.

W sumie obaj kandydaci to takie złote rybki które spełnią nie tylko trzy życzenia ale takich życzeń spełnią tyle ile sobie każdy z nas tylko zamani.

Mógłbym więc Wam powiedzieć żebyście mieli w dupie te wybory.  Ale zaraz usłyszę że skoro nie idę to nie mam prawa narzekać że jest źle, że prezydent jest do bani, że partia rządząca to złodzieje.Więc powiem Wam inaczej.

Idźcie na wybory i przed urną wypowiedzcie swoje życzenia. Moja poprzednia prezydencka  rybka nawet nie usłyszała moich życzeń więc czas wyłowić nową.