Ostatnio na Facebooku ktoś stworzył Funpage pt ” Nie dla religii w szkołach”.

Przystąpiło do tej akcji kilku moich znajomych i wcale mnie to nie zdziwiło bo należą do grupy osób, które po prostu nie wierzą.

Chociaż jedna z tych osób to zagorzały kibic klubu Legia, której przyświecają trzy najważniejsze idee – Bóg, Honor, Ojczyzna.

Ja należę do grupy wierzącej i praktykującej ale mimo tego jestem za usunięciem religii ze szkół i za jej powrotem do sal katechetycznych.Mam na to trzy powody:

1. Religia w szkole zwiększa liczbę niepraktykujących i ateistów.

Myślałam, że tylko ja mam reakcję obronną na to co mi ktoś każe robić. Okazuje się, że tego typu „egzemplarzy” jest całkiem sporo.

Rodzice walczą w szkołach o dodatkowe lekcje WF-u i dlatego lekcje z religii, mogą zejść dla nich na plan dalszy. Przy każdej walce ten przedmiot po prostu przegra.

Wiedzą, że nie wyrzucą ze szkoły polskiego, matmy, fizy ale religię mogą wyrzucić, a skoro mogą to chcą spróbować się postawić. Dlatego wybiorą WF czy jakieś inne nauki. Bo uważają, że czego więcej oprócz odmawiania zdrowasiek ich dziecko może nauczyć się na religii.

Dla mnie religia w takim nauczaniu początkowym niesie moralność ale w sumie komu potrzebna jest dzisiaj moralność?

2. Religia w szkole sprawia, że rodzice uczą dzieci braku szacunku do niej.

To nie jest ważny przedmiot. Ważna jest matematyka, polski, fizyka i wszystko inne co było ważne przez lata. Religia była przedmiotem na który nie trzeba było się przygotowywać. Nie trzeba było niczego się uczyć. Nie trzeba było odrabiać prac domowych. Dopiero wtedy kiedy szło się do Komunii Świętej zaczynał obowiązywać jakiś egzamin ale i tak siostra czy ksiądz „puszczali” dalej.

Dlatego rodzic i w rezultacie dziecko nie traktuje religii jako czegoś ważnego, jako przedmiotu do którego trzeba się tak samo przygotować jak do innych. Rodzic w 90% przypadków zlekceważy religie na konto innych przedmiotów i spraw.

3. Religia ma ścisły związek z wolną wolą

Wolna wola jest wtedy kiedy to my sami decydujemy o swoim wyborze. O ile będąc dzieckiem nie wiemy co jest dla nas dobre a co złe, o tyle rodzice wiedzą czy chcą by ich dziecko należało do Kościoła Katolickiego czy innego.

To oni kształtują i odpowiadają za to kim kiedyś będzie ich dziecko.

Za czasów komuny, upraszczając myśl, wiedzieliśmy, że Ci którzy stoją po stronie Kościoła to dobro a Ci po drugiej stronie to Komuniści czyli zło. Na religie biegało się do salek katechetycznych i nikt nie marudził. Nie chciał to nie chodził. Dzięki temu nikt nie protestował, nie obrażał i nie wyśmiewał tych co chcieli chodzić.

Dla mnie religia to początek i koniec wszystkiego, bo czym byłaby architektura bez katedr? muzyka bez muzyki sakralnej? malarstwo bez motywów biblijnych? I jest pewnie jeszcze więcej wpływów religii na naukę, sztukę i kulturę.

Szacunku do życia, przyrody, człowieka, matki, ojca nie nauczy Cię żaden obowiązkowy przedmiot a właśnie religia. To postawy społeczne o których wkrótce będziemy czytać w książkach i drapać się po głowie jak to możliwe, że to nie moje JA jest najważniejsze, a jakaś przyroda, sąsiad czy komórka jajowa.