Nie jestem zwolenniczką myślenia tylko o sobie i kreowania zamkniętej opartej na własnym „ja” rzeczywistości. Uwielbiam poznawać ludzi, bywać w fajnych miejscach, lubię generalnie kiedy dużo się dookoła mnie dzieje.

Nie wyobrażam sobie życia bez innych i do typu samotnika jest mi bardzo daleko.

Często widzę w ludziach coś czego sami nie widzą. Lubię im o tym mówić, dzielić się, wspierać i pomagać. Widzę jak zapalają im się oczy, jak uruchamiają wyobraźnie, jak uśmiech naturalnie łagodzi ich buzie, a do tego tak niewiele potrzeba…

Wystarczą trzy rzeczy. Trzy! Nie więcej 🙂

1. Podejmij ryzyko. Raz w życiu. Postaw coś na jedną kartę.

Ja zrobiłam tak wiele lat temu. Było ciężko, bo początki nie są łatwe. Kiedy patrzysz jak wszyscy twoi znajomi dobrze się bawią bo mają ciepłe posadki, a ty ledwo wiążesz koniec z końcem, a każdy dzień to walka o przetrwanie nie jest ci wesoło.

Nie wiesz czy słusznie zainwestowałeś i nie wiesz jaki będzie tego finał ale jedno wiem, że jeśli czegoś chcesz, poświęcasz temu czas to musi się udać. Mnie się udało. Mam za sobą dobre i złe chwile. Nie żałuję ryzyka, które się opłaciło. Dlatego dzisiaj śmiało podejmuję każde kolejne, aż dotrę tam gdzie chce być.

Oczywiście zawsze może się nie udać, ale podjęcie ryzyka to szkoła na całe życie. Po niej wiesz, że zawsze się dźwigniesz i dasz radę. Nawet jeśli znowu miałabyś upaść.

2. Sięgaj po marzenia…

Wiem wiem, to takie trywialne…ale chciałabym dokończyć…sięgaj po marzenia, nie po pieniądze.

Wspominałam kiedyś w tekście tutaj o tym, że najbogatsi ludzie osiągnęli sukces nie dlatego, że szukali pieniędzy, tylko dlatego, że spełniali swoje marzenia. dziś należą do najbogatszych ludzi na świecie.

Prawdziwe marzenie pcha człowieka cały czas do celu. Porzucone przypomina co jakiś czas o sobie i powoduje smutek. Ciągle wraca w postaci zazdrości innym, w postaci krzywdy i frustracji. Ja tak miałam.

Nie cieszyło mnie nic, bo u każdego widziałam coś czego sama pragnęłam. A zazdrość jest dołująca i odbiera chęci do działania. Marzenia same się nie spełnią. Nie wystarczy wiedzieć gdzie się chce dojechać, trzeba najpierw się mocno napedałować. Potem można mówić o spełnieniu.

3. Bądź z ludźmi. Słuchaj ich. Szanuj. Nie oceniaj.

Ludzie to dla mnie źródło. Inspirują mnie tak samo często jak irytują. Staram się walczyć z tymi uczuciami, bo przecież każdy ma prawo do wyrażania własnej opinii i bycia nie takim jakim bym chciała żeby był.

Ocenianie innych sprawia, że stajemy się narcystyczni. Nic nie widzimy i nie słyszymy oprócz tego co sami na dany temat wiemy. Można tak żyć ale takie życie ma jedną poważna wadę. Potrafi tak nas rozkochać w sobie, że stracimy głowę. Znam takich ludzi i wiem, że dziś zjadają własny ogon.

Zatrzymali się kilka lat tam, ale świat się nie zatrzymał. Pędzi szybciej niż Pendolino, warto zatem wysiąść z dudniącego pociągu, żeby popatrzeć na świat z innej niż swojej perspektywy.

Napisałam trzy rzeczy, które moim zdaniem każdy powinien zrobić. Można się sprzeczać, czy bycie z ludźmi, spełnianie marzeń, podejmowanie ryzyka to takie fajne i ważne rzeczy.

Dla mnie najważniejsze. Dają mi siłę, pozwalają powstać w trudnych momentach i co najważniejsze prowadzą do bycia szczęśliwym.