No cóż, miałem się na temat tej „maszynki“ nie wypowiadać ale moja M trochę mnie sprowokowała.

A to źle, że się krzątam po kuchni, a to bajzel rozsiewam, a to szafki już nie takie czyste jak kiedyś. Jednym słowem odebrałem jej królestwo, zostawiając co dzień pełen gar zupy na stole. Istny Armagedon. Wszystko przez Thermomix. Zniszczył jej życie 😉 A mówiłem jej – po co  kolejny „mebel“ w domu 😉

Dopiero po jakimś czasie zauważyłem, że spędzam w kuchni zbyt dużo czasu. Dogadzam sobie jakbym miał w domu mamę, babcią i żonę w jednym. Syte śniadanie, obiad, deser, podwieczorek i kolacja. W zestawie była książka z dwustoma przepisami, więc jako facet, typ zadaniowy, musiałem sprawdzić czy to wszystko działa. A sprawa jest banalna.

NASZA KSIĄŻKA KUCHARSKA

NASZA KSIĄŻKA KUCHARSKA

Idealnie dla zagubionego w kuchni gościa, który umie ponoć robić tylko naleśniki. Wciskam guzik, wrzucam składniki, odmierzam je co to grama na wbudowanej wadze, dolewam wody, doprawiam, ustawiam minuty, temperaturę, obroty i idę zająć się czymś innym. Czekam, aż mnie powiadomi głośnym pikaniem, że skończył i tyle. A skubaniec robi to w kilkanaście minut i wychodzi z niego coś co naprawdę da się zjeść. I w sumie nie wiem czy mogę się pochwalić, że to JA ugotowałem zupę, upiekłem ciasto czy to zrobiła za mnie maszyna. Żeby jeszcze tylko obierał warzywa to byłbym szczęśliwy.

thermomix-09102014

W każdym razie Panowie gdybyście po raz pierwszy zaprosili do siebie do domu dziewczynę na randkową kolację to zapewniam, że szczęka jej opadnie chwaląc Wasze zdolności kulinarne, które być może zawsze zaczynały się i kończyły na jajecznicy.

A jeśli szukacie żony gdzie najważniejszym kryterium będzie to, żeby umiała dobrze gotować to odpuście to sobie i przejdźcie do swojego drugiego kryterium. Na przykład długie nogi czy co tam wolicie dużego 😉 A to dlatego bo zawsze możecie sobie lub jej kupić thermomix i zapach domowego ogniska będzie wtedy zapewniony. A gdyby odeszła od Ciebie żona która genialnie gotowała. Hm… kup sobie thermomix i ukoisz na chwilę ból żołądka od pizzy na telefon.

A tak na serio to żadna maszyna mi żony nie zastąpi, a gotowanie w domu to domena kobiet i niech tak zostanie. Ja odkładam thermomix na półkę i daję się wyszaleć mojej M. Bo zabrał mi trochę czasu choć wspominam go głaszcząc się po brzuchu i oblizując język. I choć ten robot ma głównie żeńskie hormony to tkwi w nim odrobina testosteronu. Bo potrafi robić drinki jak prawdziwy barman, a to zaleta nie do przecenienia, więc przełykam ten wydatek i już się nie mogę doczekać kolejnego tiramisu z thermomixa 😉

timthumb