Tekst o tym jaki wspaniały jest mój Thermomix wywołał spore zamieszanie. Statystyki porządnie zwariowały, a część czytelników doszukiwała się tutaj kryptoreklamy.

Tymczasem prawda jest taka, że wpis nie był przygotowany we współpracy z tą firmą (szkoda), a kiedy emocje opadły, opadły też delikatnie statystyki (na szczęście zatrzymały się i tak na całkiem niezłym poziomie).

Na jesieni minie dokładnie rok od kiedy używam tego sprzętu. Praktycznie nie ma dnia, żeby nie chodził. I dopiero po tym czasie mogę opowiedzieć o wadach. A jak to wszystko w życiu, ideałem wcale nie jest.

ad8126191507925_766358233430866_2898708600241629141_n

1. ZWIĘKSZONE ZUŻYCIA PRĄDU

Dzisiaj przyszedł rachunek. W tamtym roku miałam 90 zł nadpłaty, teraz muszę dopłacić 80 zł.

To duży minus i obawiam się, że przy większym używaniu Thermomixa ta kwota może być odczuwalna.

2. ZWIĘKSZONE ZUŻYCIE WODY

Niestety ale zdrowe jedzenie to koszty. Dużo tu gotuje się na parze, a i sam sprzęt jest często myty.

W zasadzie czasami, żeby przygotować jedną potrawę trzeba kilka razy sprzęt przepłukać.

 

3. DRAŻNIĄCY DŹWIĘK INFORMUJĄCY O ZAKOŃCZENIU PRACY

Jak tylko była u mnie prezentacja, to pierwsze pytanie jakie zadałam tej Pani to czy da się zmienić ten świdrujący, napastliwy, głośny dźwięk.

Nie dało się. Pozostał taki jaki był i wcale się do niego nie przyzwyczaiłam. Nadal irytuje równie mocno.

Jak widzicie powyższa lista długa nie jest, a to świadczy, że nadal jest miłością mojego życia i nie opuszczę go aż do śmierci 😉

Tak czy siak. Może ma wady, może kosztuje dodatkowe stówki ale przecież dla zdrowia warto. Modna ekologia ma swoją cenę. zresztą kto bogatemu zabroni 😉