Smak tej sałatki jest tak świeży jak oddech po użyciu gumy orbit.

Dodatkowo niby nie do końca ci smakuje, ale coś sprawia, że nie możesz się od niej oderwać. Tak miał M kiedy ją próbował. Brał jedną łyżeczkę i mówił „coś za dużo tych ziół”, brał drugą i mówił „tu jest jakieś zioło, którego ja nie lubię”, brał trzecią i pytał „wymień wszystko co jest w tej sałatce”, bo prawie nic z tego nie lubię, a nie mogę przestać jej jeść.

Tabbouleh – to libańska sałatka, której smak głównie opiera się na dużej ilości ziół. Natki, mięty i kolendry. Jest bogata w smaku, lekko kwaśna i delikatna.

P1040855

Wcale się nie dziwię, że jest idealnym dodatkiem do ciężkich mięsiw.

Ja będę ją robiła często, bo to absolutnie mój smak.

Spróbujcie!

 

SKŁADNIKI:

1 szklanka kaszy bulgur

sok z połowy cytryny

2 pomidory

2 ogórki

1 papryka

1/2 cebuli

pęczek natki

pęczek mięty

pęczek kolendry

owoc granatu

oliwa

sól i pieprz do smaku

 

PRZYGOTOWANIE:

 

Kaszę zalewam szklanką gorącej wody i odstawiam na jakieś 15 minut. Kasza podwoi swoją objętość.

W tym czasie siekamy drobno wszystkie zioła i warzywa. Wszystko musi być na prawdę drobne. Dodajemy do gotowej już kaszy, wlewamy sok z wyciśniętej połowy cytryny, i dajemy dwie łyżki oliwy.

Wszystko mieszamy i doprawiamy do smaku. Wrzucamy ziarna owocu granatu.

Wstawiamy do lodówki na kilka godzin, żeby sałatka się przegryzła i „zaciągnęła” smak od ziół i warzyw.

Smacznego.

P1040853