O ludobójstwie nie można mówić, o ludobójstwie trzeba krzyczeć. Chciałbym na ten film zagłosować nie tylko rękoma, ale i nogami. Ale nie mogę. Film mnie wręcz zmaltretował. Zmaltretował, ale w innym tego słowa znaczeniu.

Historię rzezi wołyńskiej znam całkiem dobrze. Wiem co się tam wydarzyło zanim poszedłem na „Wołyń” Smarzowskiego.

Byłem przygotowany na okrutne sceny. Wiedziałem jak rozprawiano się z Polakami. Patroszenie ciężarnych brzuchów kobiet, wydłubywanie oczu, zabawa w płonący snopek (chłopiec owinięty słomą i podpalony) była mi znana.

Znalezione obrazy dla zapytania wołyń film

Ale muszę przyznać, że nie to zrobiło na mnie wrażenie. Smarzowski nie epatuje morderczą stylistyką.  Smarzowski przygotowuje nas do rzezi jak to robią rodzice, którzy chcą przekazać jakąś złą informację swoim dzieciom. Robią to powoli, metodycznie, prostym językiem, tak, żeby nie przerazić swojej pociechy od razu.

Narracja jest stabilna, wręcz usypiająca. Piękne pejzaże, rewelacyjna scenografia, śpiewy, język kresowy, wszystko to sprawia, że na najgorsze chyba się nie doczekamy.

Smarzowski zastosował sprytny zabieg. Pokazał rzeź z perspektywy miłości młodej, polskiej dziewczyny Zosi i ukraińskiego chłopaka Petro. Reżyser powoli zakreśla relacje polsko -ukraińskie na Kresach. Zaczyna od wspólnego wesela, wspólnej zabawy, picia „Baczewskiego”. Wzajemnych rozmów, nierzadko gorzkich. Następnie podbija to wszystko nacjonalistycznymi hasłami. Kolejno wbija to wszystko w tragedię II wojny światowej. Wtargnięcie Niemców, potem Sowietów potęguje nienawiść. Ogień jest rozniecony, zaczyna się rzeź.

Znalezione obrazy dla zapytania wołyń film

Trwa to dwie i pół godziny. Ja miałem wrażenie, że siedzę w kinie dobre trzy i film się nie kończy. Atmosfera gęstniała z każdą minutą. Miałem wrażenie, że idę ciemnym tunelem na którego końcu widziałem światło. Gdy doszedłem do końca, światło te było płomieniami płonących polskich wiosek.

Znalezione obrazy dla zapytania wołyń film

Debiutancka rola Michaliny Łabacz (Zosia) jest zachwycająca. Minimalistyczna. A symboliczna scena gdzie Zosia znajduje schronienie w kolumnie niemieckich żołnierzy przed rozwścieczonymi Ukraińcami daje do myślenia.

9508622-kadr-z-filmu-wolyn-fot

Podobnie jak przeplatające się kazania wygłaszane w cerkwiach. Jeden z duchownych wzywa do opamiętania, drugi wzywa do mordów, święcąc kosy i siekiery.

Nie zrozumcie mnie źle. „Wołyń” to świetny film. Wołyń trzeba zobaczyć. Ale emocje w nim zawarte to nie „Dom zły”. To nie „Róża”. To zupełnie coś innego. Jest przede wszystkim wyważony. Nie wzbudza nienawiści mimo, że jest nią przepełniony. Ten film zobaczyć trzeba raz i tylko raz. Pamiętać trzeba na zawsze. Tak jak pamiętamy Katyń, mordy w byłej Jugosławii oraz to co działo się w Rwandzie gdzie podobnie jak na Wołyniu sąsiad zabijał sąsiada maczetą zamiast siekierą.

5