Tendencje do niewidzenia tego co jest blisko wyssałam z mlekiem matki. Dlatego wszystkiego szukam poza moim polem widzenia.

Tak się dzieje przy drobnych ale również przy ważnych sprawach. Ten temat akurat dotyczy rzeczywiście szczegółu :).

Nie jesteśmy fanami kuchni hinduskiej ani nepalskiej, ale raz na jakiś czas wybieraliśmy się do centrum na ul. Emilii Plater do „Mandali”. Nie ma takiej drugiej hinduskiej kuchni w całej Warszawie, no nawet w całej Polsce.

Tymczasem prawie co drugi dzień w okolicach mojego domu podczas wielu porannych i wieczornych biegów mijałam filie Mandali na Mokotowie.

Czytałam nazwę, zaciekawiona co to może być. No ale za Chiny nie udało mi się skojarzyć, że to może być to samo. Nie umiem tego wytłumaczyć 🙂 .

Kiedy już ją odkryłam staliśmy się częstszymi gośćmi i mamy za sobą przetestowane prawie połowę menu.

Mogę co nie co na temat tego miejsca i tej kuchni powiedzieć.

W restauracji pracują sami hindusi, mówią dobrze po polsku chociaż polski w ich ustach zawsze będzie brzmiał nieporadnie. Ale to szczegół, są mili.

Miłe dla oka jest również wnętrze restauracji. Przestronne, z dużymi oknami i urządzone w najmodniejszym nowojorskim stylu prosto z serialu „Mad Men”. Nawiązując do lat 50-tych i 60-tych zachowując przy tym elementy współczesne oraz wszelkie symbole filozofii buddyjskiej.

Jednym słowem, jest ładnie i przestronnie. A jakie jest jedzenie w Mandali?

Zacznę od kucharza, bo stery w kuchni trzyma Nepalczyk. I to czuć. Bo kuchnia jest niezwykle tradycyjna i prawdziwa.

Dania są tłuste, sosy ciężkie, ale żeby nie zabrzmiało to chorobowo to szybko informuję, że wszystko jest obłędnie pyszne.

Jedliśmy tam klasyk czyli kurczak tikka masala (33 zł), jedliśmy biryani z serem paneer z warzywami i ryżem basmati (22 zł), tajską zupę z warzywami (12 zł), samosę z warzywami (14 zł).

Butter chicken, placek naan z sezamem

Próbowaliśmy hinduskie curry (od 27-36 zł) oraz genialne, gęste nepalskie curry z mieszanką przypraw masala, podawane z jajkiem na twardo (29-35 zł).

Oczywiście, standardowo zawsze bierzemy placek naan (7-9zł). Najlepszy jaki kiedykolwiek jedliśmy . W różnych wariacjach (do wyboru: z sezamem, czosnkiem, masłem). To właśnie dzięki niemu wydłubuje się gęsty sos z miseczek 🙂

Celowo nie pisałam komentarza przy żadnym wyborze, bo każde jest pyszne i każde jest warte spróbowania.

Jak dla mnie Mandala to najlepsza restauracja z hinduskim jedzeniem w Warszawie.

Prawdopodobnie nigdy nie wyjadę do Indii, bo to nie jest kraj dla mnie. Tym bardziej cieszę się, że mogę chociaż poprzez smaki poczuć ich klimat.

Koniecznie musicie to miejsce odwiedzić.

Mandala

  1. Etiudy Rewolucyjnej 9
  2. Emilii Plater 9/11