Naprawdę czasami marzę o tym, żeby obejrzeć w kinie polską komedię romantyczną czy obyczajową po której miałabym wrażenie dobrze spędzonego czasu. Niestety „Po prostu przyjaźń” do takich się nie zalicza. A naprawdę, uwierzcie, że z tej filmowej mąki mógłby być naprawdę dobry filmowy chleb.

Jak sam tytuł mówi, film opowiada historię przyjaźni, kilku przyjaźni.

Wszyscy ci przyjaciele stają przed trudnymi wyborami życiowymi i dzięki temu sprawdzają jak silne i trwałe łączy ich uczucie.

Ja mam jeden sposób na określenie tego czy film mi się podobał czy nie. W momentach kiedy zaczynam się nudzić po prostu sięgam po telefon. W tym przypadku, facebook i instagram wygrały. A dlaczego? Podejrzewam, że scenarzystka filmu nie do końca wiedziała jak sprawnie połączyć swój zestaw postaci. Odniosłam wrażenie, że niektóre z nich błąkały się po ekranie w poszukiwaniu wątku. Brakowało mi ciekawego połączenia między nimi. Wszystko to wyglądało tak jakby autorka uważała, że ciekawa grupa postaci sama już stworzy film.

Temat filmu z pewnością jest ciekawy i rzeczywiście w dzisiejszych czasach potrzebny, bo sama często zastanawiam się jakie są podwaliny prawdziwej przyjaźni. Fajnie, że scenarzystka odpuszcza sobie standardy zdradzonej przyjaciółki w wypasionej kawalerce z lodami w ręku, czy chociażby samotnej matki z dzieckiem porzuconej przez męskiego drania. Pomysły odbiegają od sztampy i to rzeczywiście wpływa na to, że telefon podnoszę jedynie kilka razy.

Film rozkręca się fajnie, pierwsze minuty sprawiają, że się uśmiecham i czekam na dalszy rozwój akcji. Niestety nie doczekuję się ani randki jednej z głównych bohaterek (Więdłocha) z przystojnym Damięckim, chociaż mężczyzna dwa razy obiecuje jej, że do niej zadzwoni. Czekasz na to, czeka na to każda kobieta w kinie, ale nie, nic się nie dzieje. Wątek umiera. Podobnych sytuacji jest kilka.

Im szybciej zbliżamy się do końca filmu tym bardziej uspokajamy oddech. Robi się nudno i jakby przwidywalnie. A szkoda bo na ekranie przewija się wielowiekowa śmietanka polskiego kina.

Znalezione obrazy dla zapytania po prostu przyjaźń

Dla młodych Więdłocha, Zakościelny, Stramowski. Dla bardziej wymagających Topa, Różczka, Stelmaszyk. Dla starej daty jak zwykle świetni Peszek, Frączewski, Polony. Jak to się mówi dla każdego coś dobrego. Miło patrzeć jak nawet w epizodycznej roli Peszek pokazuje swoje ponad przeciętne umiejętności. A Topa rozbawia swoją neurotycznością.

Znalezione obrazy dla zapytania po prostu przyjaźń

Mogła wyjść z tego fajna produkcja. Ale braki scenariuszowe, i nieumiejętność wykorzystania zdolności świetnych aktorów sprawiła, że film ten raczej nie może liczyć na zjawiskową frekwencję. Chyba, że się mylę bo nie rozumiem polskiego widza.