Każdemu z nas się wydaje, że kiedy tylko rozwiążą wszystkie swoje problemy to będą mogli wreszcie w pełni cieszyć się życiem.

Rozczaruję was. Po rozwiązanym problemie zaraz pojawi się kolejny i kolejny i tak do końca życia.

Dlatego najlepiej problemy wpisać w stały elementarz  swojego życia, niż wyobrażać sobie pełnię szczęścia bez ich udziału. Jednym słowem problemy to część naszej egzystencji bez których wiele rzeczy nie bylibyśmy w stanie osiągnąć bądź też bez których nie moglibyśmy wiele rzeczy pojąć.

Jak już łatwo się domyśleć zboczymy dziś z drogi poradnika typu „kilka sposobów na problem” i zajmiemy się jego oswajaniem.

Dlaczego problem jest i dlaczego lepiej nauczyć się z nim żyć?

Problem może być mały ale może być też bardzo poważny. Może być dla nas uciążliwy i trudny do rozwiązania. Zresztą jak to problem.

Zacznę od tych mniej uciążliwych. Od tych, których bardzo często sami jesteśmy autorami.

Jeżeli twoje życie składa się z oczekiwań wobec innych to problem będziesz widzieć na każdym kroku. Będziesz mieć problem, bo twój przyjaciel nie oddzwonił do ciebie, a ty zawsze oddzwaniasz. Będziesz mieć problem, bo ktoś w sklepie oszukał cię i dałaś naciągnąć się na kwaśne jabłka chociaż pani zapewniała że są słodkie.

W tym przypadku życiem targają same problemy, bo ciągle na każdego patrzysz przez pryzmat oczekiwań i tego jak ty byś postąpił w danej sytuacji.

Łatwiej przyjdzie zaakceptować to, że ludzie są różni niż pastwić się nad sobą i nad innymi. To nic nie zmieni, przyjaciółka nadal będzie zapominała oddzwonić (chociaż jej przyjaźń w stosunku do ciebie się nie zmieniła ), a pani z jabłkami dalej będzie wciskać kit innym, aż do momentu kiedy klienci zmienią stoisko.

Ludzie są różni, a naszym celem nie jest zmieniać innych tylko pracować nad sobą. To nam ma być wygodnie żyć, a nie dbać o wygodę życia z innymi. Próbując wprowadzać zmiany w tych osobach, obrażając się i strzelając fochy problemy będą narastać aż urosną to niewyobrażalnych rozmiarów.

Te problemy są małe, ale każdego dnia gdzieś w przestrzeni występują, czasami nawet nie wiemy kiedy się im poddajemy. Warto może pomyśleć jak szybko jesteśmy zdolni do zmiany naszego postrzegania innych. Wystarczy nic nie oczekiwać i jak się ma ochotę pogadać z kumpelą to po prostu do niej zadzwonić raz jeszcze.

A co kiedy na linii ognia pojawiają się prawdziwe problemy. Choroba, kataklizm, śmierć?

Najczęściej chowamy głowę w piasek, uciekamy w alkohol lub inne rzeczy, które mają dać nam ulgę. Stając twarzą w twarz z problemem nie wiemy jak się zachować. co zrobić, jak sobie pomóc?

Zachowujemy się jak dzieci, które myślą, że jak zamkną oczy to ich nie ma.

Rano obudzimy się z kacem i z problemem obok nas. Nic nie zniknie, bo zazwyczaj jest konsekwencją czegoś lub sytuacją, która się wydarzyła.

Z tym się przecież nie da walczyć. Nie ma jak.

Nie przeczytasz o rozwiązaniu takiego problemu w żadnym poradniku, ani nie usłyszysz tego od przyjaciela. Każdy będzie opowiadał Ci o rozwiązaniach, ale tylko takich, które sam przetestował na sobie. Nie jest powiedziane, że podziałają.

A może problem, który masz jest po to żebyś nauczył się stawać z nim twarzą w twarz? Może jest po to żebyś był lepszy, silniejszy? Może jest po to, żebyś zrozumiał co w życiu jest ważne, a może po to żebyś się otrząsnął z tego w czym tkwisz.

Nie znamy jakie są „zamiary” naszych problemów, ale wiemy jedno, że często sami jesteśmy ich autorami. Pozostałe przypadki nie zależą od nas. Powiem ci jedno, problemy ma każdy, biedny, bogaty, ładny, brzydki, ze wsi czy z miasta.

Trudności są częścią życia. Zawsze jest jednak jakaś droga, która prowadzi do ich rozwiązania. Ale ta droga jest własna, nie cudza.

Pomyśl o tym, czy chcesz żyć naprawdę, czy szukasz „rewelacyjnych” tabletek na złagodzenie bólu?

Trudności, problemy będziemy mieli do końca życia i wszyscy musimy się na to nastawić żyjąc z jedną tylko myślą, jak je przezwyciężać bo przecież wszystko kiedyś przemija nawet… najdłuższa żmija 😉