W świecie wyzwań, udowadniania innym jak ważnym jestem człowiekiem zapominamy o tym kim naprawdę chcemy być.

Ciągle ktoś oczekuje od nas bycia kimś, ale takim kimś na określonych społecznie zasadach. Musisz czytać ważne książki, bywać na detoxach, zajadać się hummusem, pijać prosecco, mieć fajnie urządzone mieszkanie, pijać kawę z mlekiem sojowym, każdego dnia podejmować nowe wyzwanie itp.

Wtedy jesteś kimś fajnym, cool. Otoczenie zaczyna cię podziwiać, a ty czujesz, że rzeczywiście to co robisz ma sens.

No jasne, że ma, pod warunkiem, że jest prawdziwe, a nie udawane.

Dlatego założę się chętnie z każdym kto spróbuje pokazać mi dzisiaj człowieka, który żyje naprawdę, a nie dla całego tego poklasku i uznania?

Sama przecież popadam w absurdy naszego społecznego burdelu i niekiedy opamiętanie przychodzi tak późno, że jedynie pozostaje żałość nad własną osobą.

Próbowałam to sobie wytłumaczyć, ale doszłam jedynie do wniosku, że musisz być albo kimś, albo jesteś nikim.

Gruby, nieczytający, jedzący czekoladę, nieoglądający ważnych filmów, jedzący pszenicę i gluten jest NIKIM.

A nikt to ktoś, kogo być nie powinno.

I w sumie się nie dziwię, że wszyscy chcą być szczupli, pięknie umalowani, ładnie ubrani. Po wejściu na facebooka czy instagram innych osób nie ma. Wszystko dookoła jest takie piękne, że bardzo często zachodzę w głowę czy ja zamieszkuję aby tą samą planetę co ci ze zdjęć.

Mam wrażenie, że wszyscy się jakoś pogubili i jakoś inaczej widzą szczęście. Nikt nie prowadzi ważnych i ciekawych rozmów, nikt nie spotyka się przy duralexie, ogórkach kiszonych i wódce. Bo ważne jest wszystko co widzi widz. Tło, kolor, zastawa, potrawa, wyszukana nazwa.

Wpadamy w pułapkę spełniania oczekiwań innych ludzi, chcemy żeby nas podziwiano. Szybko rozpoznajemy po lajkach co otoczenie podziwia, a sama wiem, że podoba się wszystko to co serwują nam tabloidy. Im więcej uchylisz rąbka ze swojego królestwa, tym bardziej jesteś kimś.

Ale za chwilę zorientujesz się, że to co masz nie pozwala Ci na bycie i robienie co tobie w duszy gra.

Mam wrażenie, że sama przez chwilę znalazłam się właśnie w takim miejscu i dzięki temu zorientowałam się, że świat iluzji to nie moja bajka.

I dlatego postanowiłam być nikim. Bo jak się jest nikim, to można być każdym.

Tak jestem nikim i dzięki temu mogę wszystko, a Ty jutro rano znowu będziesz musiał się starać.

Współczuję.