Słowo „Pitbull” i nazwisko Vega stało się w Polsce już pewną marką. Prawie każdy je kojarzy, prawie każdy wie co oferuje i prawie każdy może po niej się spodziewać określonej jakości. Co do tej ostatniej wiemy, że raz jest lepiej, raz jest gorzej ale zaczynamy sięgać po ten produkt coraz bardziej machinalnie.

Po ostatniej części „Pitbull – nowe porządki” wielu z nas stało się fanami marki spod znaku Vega.  Jego filmy stają się kultowe. Śmieszne scenki przywoływane są bezustannie, a aktorzy grający w jego filmach szybko zdobywają popularność.

Patryk Vega bowiem ma pewna umiejętność wyciągania z aktorów tego, co dla widza najatrakcyjniejsze. Mam na myśli pewnego rodzaju charyzmę, która ujmuje i sprawia, że chcemy więcej.

I te więcej właśnie mamy okazję zobaczyć.  Na ekrany weszła kolejna część serii „Pitbull – niebezpieczne kobiety.”

Zachęcający, śmieszny, kryminalny zwiastun, piękne polskie aktorki i to wystarczy, żeby ludzie szli to kina tabunami. Z pewnością będzie kolejny sukces frekwencyjny.  Bo Vega wie jak przyciągnąć widza.

A jak jest naprawdę? Czy kolejna część jest równie dobra jak poprzednia? Czy warto sugerować się zwiastunem i koniecznie zapłacić za bilet?

Z pewnością tak. Film jest co prawda dość długi (ponad dwie godziny) ale czas ten między kolejnymi zabójstwami, porachunkami gangów, mocnymi scenami umilają nie tyle tytułowe kobiety, co „Strachu” (Tomasz Oświeciński) ze swoimi niepowtarzalnymi głupotami jakie wygaduje na ekranie.

W porównaniu jednak do poprzedniej części, nie spodziewajmy się jakieś wielkiej spójności. Grający główną rolę w Pitbull – nowe porządki” „Majami” w ten części jest tylko tłem. „Gebels” to również postać poboczna.

Akcja filmu jest chaotyczna. Oparta na aferze dotyczącej mafii paliwowej sprawia wrażenie, że robiona była na prędce.

Rekompensuje jednak to wszystko płeć piękna i rola głównego szwarccharakteru Sebastiana Fabijańskiego grającego gangstera o pseudonimie „Cukier”. Jego psychotyczna natura w starciu z mocnymi postaciami Alicją Bachledą Curuś i Joanną Kulig powoduje, że jesteśmy w stanie wybaczyć wszystkie niedociągnięcia tej produkcji.

Znalezione obrazy dla zapytania pitbull niebezpieczne kobiety

A jest ich sporo. Oprócz wspomnianego braku spójności, sporo tu chaosu. Widz do końca nie wie za którym bohaterem ma podążać. Nie wie z kim się utożsamić. Rozmywa się to, kto tu jest zły, a kto tu jest dobry. Akcja pędzi w bliżej nieokreślonym kierunku. Poprzecinana jest jednak dobrymi dialogami i scenami, które zapadają w pamięć. Do tego utrzymana w klimacie, który warto docenić. Wspomniane wyżej aktorki doskonale uzupełnia trochę „oszpecona”, w roli pani porucznik Magdalena Cielecka.

„Pitbull” Patryka Vegi to marka. Marka, której możemy zaufać też w kolejnej odsłonie. Bo taka już jest w przygotowaniu. Na tą zachęcać nie muszę, bo z pewnością wielu fanów tej sensacyjnej rozrywki w ciemno będzie chciało ją zobaczyć. Ja się temu nie dziwię.

Znalezione obrazy dla zapytania pitbull niebezpieczne kobiety magdalena cielecka

 4