Wiele lat temu gdy przeczytałam „Nowy wspaniały świat” Aldousa Huxleya uważałam, że nie prędko grozi nam wizja świata jaką przedstawił nam autor w swojej książce.

Wizja społeczeństwa które osiągnęło stan całkowitego zorganizowania i zrealizowało ideał powszechnej szczęśliwości. Wizja gdzie ludzie są jak automaty pozbawione wyższych uczuć. Obywatele powstają w rezultacie sztucznego zapłodnienia i klonowania Dominuje seks, prymitywne rozrywki i narkotyk Soma, który niszczy w zalążku u inteligentniejszych i wrażliwszych jednostek pragnienie otwartego buntu czy choćby stopniowego wprowadzania zmian. Myślenie staje się niepotrzebne, identyczność upodobań i poglądów oraz tworzenie niezmąconej szczęśliwości to rzecz nadrzędna

Akcja książki dzieje się w 2541 roku. Uff. Pomyślałam więc, że to antyutopia, której nie dożyję.

Z przerażeniem jednak patrzę na siejącą się dziś wśród ludzi nienawiść. O wszystko. O inne poglądy, wiarę, wybór partii rządzącej, o lepsze życie, o wygląd. Pomyślałam więc, że powoli, zupełnie niezauważalnie przeistaczamy się w wojowników o ….NIC.

Przestajemy przyglądać się własnym poglądom i uczynkom, bo tak skoncentrowani jesteśmy na obserwacji i ocenianiu innych, że zapominamy o sobie.

A stajemy się nijacy, jeden podobny do drugiego, wymagamy od otoczenia takiego samego patrzenie na świat. Takiego samego widzenia.

O całe zło tego świata winimy swojego sąsiada, dajemy upust złości w komentarzach na fejsbuku nie zauważając rosnącej w nas nienawiści.

Przestajemy się ciekawić i fascynować innymi ludźmi, ich zainteresowaniami, bo wszystko co nas nie dotyczy jest sprowadzone do parteru. Nie interesuje nas już nic poza nami samymi. Po ciuchu zza „firanki” przyglądamy się tym, którzy nam imponują i następnego dnia wywalamy całą pensję na super drogie ciuchy i pompowane usta.

Ludzie z Instagrama i pierwszych stron gazet imponują nam wyglądem. Z chęcią ich naśladujemy a potem jeszcze chętniej śmiejemy się z ich porażek.

Nie lubimy gdy innym się udaje.

Nie lubimy gdy inni mają lepiej niż my.

Nie lubimy bogatszych i ładniejszych, chociaż w głębi serca skręca nas z zazdrości.

Nie mamy ideałów, wzorców, śmiejemy się z Boga i z innych ludzi. Nie poważamy i nie szanujemy.

Pomagamy zwierzętom, bo tak robią celebryci, ale bez emocji mijamy śmierdzącą starą schorowaną babcię, która ma 500 zł emerytury.

Udajemy, że pomagamy, bo nie rozumiemy co to pomoc.

Udajemy, że żyjemy, bo nie potrafimy żyć własnym życiem

Wizja wiecznej szczęśliwości nam nie grozi bo wciąż jesteśmy tylko ludźmi