Wiecie, że bylejakości uczymy się sami? Sami wmawiamy sobie, że odłożenie czegoś na jutro lub chociażby sprzątnięcie na odwal mieszkania to nic złego. Wmawiamy sobie, że na te drobne sprawy nie ma czasu, że życie jest zbyt krótkie by ciągle musieć czemuś sprostać.

A to strasznie błędne myślenie, bo właśnie od tych malutkich rzeczy zależy postrzeganie tych dużych.

Bylejakość zagraża nie tylko tobie ale również całemu twojemu otoczeniu. Za bylejakością kryje się wiele. Na jej podstawie możemy wiele powiedzieć o charakterze człowieka i jego szacunku do otoczenia.

Znasz pewnie uczucie, kiedy wybierasz się na ważne spotkanie i już w drodze wiesz, że gdybyś miał więcej czasu przygotowałbyś się lepiej i solidnej. W pośpiechu i na odwal czytasz o firmie do której idziesz.

Wstyd się przyznać ale po części ja też taka jestem. Niejednokrotnie dzień przed ważnym wydarzeniem mam jeszcze dużo czasu żeby się do niego przygotować, ale już w dniu spotkania wiem, że zaniedbałam szansę, którą dostałam. Mogłam wszystko zrobić dokładniej i lepiej ale jednak nie zrobiłam. Dlatego zadaję sobie pytanie czemu tak się dzieje?

Każdego dnia walczę z bylejakością mojego życia i mam ogromną przyjemność kiedy mi to wychodzi.

Zamiast robić coś na pół gwizdka, czekam aż będę miała czas i robię to dokładnie. Weźmy choćby sprzątanie w głupiej szafie. Kiedyś upychałam ciuchy po kątach, byle jak, aby szybko. Teraz jestem zadowolona z efektu bo robię to powoli, starannie. Nie denerwuję się gdy odsuwam drzwi szafy, bo nic z nich wreszcie nie wypada 🙂 . Znacie to prawda? Układając mozolnie każdą stertę upranych ciuchów robię to najlepiej jak potrafię. Potem gdy zasiadam to bardziej twórczej pracy myślę o tym by ją również „układać” z namaszczeniem. A więc powoli, dokładnie, żeby nic mi „nie wystawało”. Żebym nic potem nie mogła sobie zarzucić.

Pomyśl ile czasu tracisz, żeby ciągle poprawiać to co zrobiłeś/aś źle. Nie szkoda ci go?

Zawsze marzyłam i marzę o dalekich podróżach. Ale zawsze tak się składało, że wybierałam bliskie, bo sądziłam, że na to mnie teraz stać. Po powrocie z nich nie zawsze byłam zadowolona. Później okazywało się,że kilka wypadów w Polskę pochłaniało budżet dużej fajnej wyprawy. Teraz wiem, że wystarczy z czegoś zrezygnować, żeby osiągnąć to o czym się marzy.  Zrozumiałam, że nie chce brać od życia zastępników, tylko chcę dochodzić tam gdzie kryją się moje marzenia.

Bylejakość może przejawiać się na różnych płaszczyznach twojego życia. Nie tylko w pracy, w domu ale również w tym jak podchodzisz do swojego ciała, zdrowia. Nie daj się nabrać na tanie podróby i na tanie żarcie. Co nie oznacza, że wszystko co kupujesz ma być jedynie drogie. Chodzi o to, że jeśli wszystko robimy „po łebkach” to tak samo będziemy patrzeć na siebie.

Jechaliśmy kiedyś na grilla, każdy z nas miał coś przygotować. Kupiliśmy ekologiczne piersi na szaszłyki. Moja koleżanka nie mogła się nadziwić, że dla ludzi kupuję ekologiczne piersi. Różnica pomiędzy jednym a drugim to około 10 zł.

Ostatecznie wybór należy do ciebie. Ale pamiętaj, że bylejakość nawarstwia się jak kurz z niesprzątniętej szafy.

Nie bój się jakości, bo twoje życie dokładnie tyle jest warte co mu dasz. A możesz dać więcej niż dotychczas. Wystarczy, że wstaniesz i zrobisz coś dobrze…do końca. Poczuj co znaczy „raz, a porządnie” bo bylejakość to grzech, którego życie Ci nie wybaczy.