Jeszcze do niedawna sądziłam, że trudno nad polskim morzem znaleźć zaciszne miejsce. Wszystkie miejsca kojarzyłam jako gwarne, przepełnione ludźmi i straganami z „niczym”. Okazuje się jednak, że istnieją miejsca, które gwarantują spokój ciszę i brak straganów.

Do Stilo dotarliśmy na zaproszenie znajomej. Wioska położona jest około 20 km od Łeby. Pojechaliśmy tam na chwilę i szybko doceniliśmy to co w Stilo jest bezcenne. W Łebie nie ma jak się poruszać, na ulicach korki, na chodnikach korki. Ludzie jedzą, piją i kupują wspomniane totalne „nic” na straganach. Aż żal, że można tak wydawać swoje pieniądze.

Co można robić w Stilo? Właściwie to nic, ale to właśnie o to chodzi. Wieś ma jedno porządne miejsca gdzie można zjeść. Może nie tanio ale jedzenie jest smaczne i nie na papierowych talerzykach. Jest to bar „U Zamojskich” gdzie ryba jest świeża, nie przesiąknięta tłuszczem. Właściciel chętnie doradza i nikomu nie wmawia, że wszystkie ryby są z porannego połowu. Większość jest mrożona, jedynie dorsz tego dnia był świeżą rybą. Bardzo sobie cenię taką restauracyjną szczerość.

Za to w pobliskim Sasinie jest coś dla tych z bardziej wyrafinowanym gustem kulinarnym. Restauracja „Ewa zaprasza”. Typowa polska kuchnia, od rana do wieczora.W knajpie obowiązuje rezerwacja bo o stolik tam trudno. Nie było dnia żebyśmy na niego nie czekali. Spróbowaliśmy tam zupy borowikowej (przepyszna), rosołu i kremu z pomidorów. Na drugie wybieraliśmy tarte wegetariańską, devolaya, pieczeń z dzika, sznycel z jajkiem. Wszystkie dania kosztują około 30 zł. Na uwagę zasługuje tatar i móżdżek wieprzowy. Specjalnie do tej restauracji przyjeżdżają ludzie z Gdańska.

collage

Dodatkowo niedaleko od Stilo dla fanów prawdziwej neapolitańskiej pizzy czeka przy drodze ukryta w lesie świetna włoska restauracja La Piccola Italia. Marcin zajadał się pyszną pizzą (twierdzi, że niewiele jej brakuje do tej z Mąki i Wody), a ja zamówiłam makaron z krewetkami, voglami w sosie z pesto z rukoli. Oba dania bardzo smaczne. Bardzo mnie cieszy, że pojawiają się miejsca z dobrą kuchnią. Oby jak najrzadziej wydawać kasę na ociekającą tłuszczem rybę na papierowym talerzu za 30 zł. A kysz!

W Stilo znajdziemy też latarnie morską. Zwiedzanie jej zajmie dosłownie dziesięć minut, można to zostawić sobie na bardziej pochmurny dzień albo w ogóle odpuścić.

IMG_1042

IMG_1047

Niestety ale można i tutaj doszukać się małego minusa. Ponieważ miejscowość położona jest na terenie rezerwatu „Choczewskie Cisy”to droga do morza wiedzie przez około 1,5 km. Oczywiście idzie się przez las, ale co i raz towarzyszą nam ostre wejścia pod górę.

P1030947

Zanim dotrzemy do plaży można się konkretnie umęczyć. Ale jak już dotrzemy to naszym oczom jawi się rajski biały piasek i błękitny Bałtyk. Ja takiej plaży w Polsce jeszcze nie widziałam.

IMG_1053

IMG_1054

IMG_1056

Kolejnego dnia wybraliśmy się na dziką plażę w Ulini, niedaleko Stilo. Droga podobnie ciągnie się przez około 2 km, ale miło się ją pokonuje, bo tym razem idziemy przez rezerwat „Mierzeja Sarbska”. Niestety morze w tym roku zabrało bardzo dużo plaży, przez co jest ona wąska i nie tak atrakcyjna jak ta w Stilo.

IMG_1070

IMG_1069

IMG_1063

Dlatego do Stilo warto pojechać, chociażby po to, żeby przekonać się jak piękne i spokojne potrafi być polskie morze. Bez całego tego wrzasku, bud z „niczym”, plastikowego jedzenia i ludzi, którzy ze złością w oczach walczą o swobodne poruszanie się po ulicy.

 IMG_1034