Udało się. Wróciłem z Veysonnaz w całości. Bez złamań, załamań, psychicznych wstrząsów i tym podobnych. Za to niewyspany, zmęczony, odwodniony ale… zadowolony.

Szwajcaria zgodnie z mottem wyjazdu to: „chory kraj, chorzy ludzie“.

Veysonnaz niezła dziura z widokami zapierającymi dech w piersiach. Psy na stokach, koty w apartamentach. Wifi szaleje wszędzie więc trudno je złapać.

Zdjęcie dzięki uprzejmości Kasi. Mi się tego kocura nie udało złapać w obiektyw a polowałem na niego dwa dni

Zdjęcie dzięki uprzejmości Kasi. Mi się tego kocura nie udało złapać w obiektyw a polowałem na niego dwa dni

Spadające lustra w pokoju bez firanek, policja zakazująca spacerów środkiem ulicy, którą mało kto jeździ. Rzygam bagietkami na bogato za dwanaście złotych sztuka. Nawet prądowe kontakty mają inne. Tam musi być cicho bo Cię aresztują. Tam musi być czysto bo kurz zdmuchują z ulic specjalnymi dmuchawami codziennie. Będę za tym tęsknił 😉

collage

Będę tęsknił też za orczykami. Są wszędzie. A same stoki? Takie jak cała Szwajcaria. W imię zasady jesteśmy tak bogaci, że poudawajmy biednych. Raz ładna gondolka, raz stare krzesełko, a potem jeden i następny i następny orczyk.

IMG_20150318_130928

Na zdjęciu nie w swoich ciuchach które zapomniałem wziąć z domu. Dupę uratował mi Artur, który z kolei wziął dwa komplety.Dzięki!!!

 

Trasy przygotowane jak należy ale tylko w wyższych partiach. Na dole zrobione tak, żeby popsuć wszystkim humor. Ale nie martwcie się. Pojeździcie bez problemów, a jak nie to możecie się porządnie poopalać bo słońce na szczęście nie jest szwajcarskie.

IMG_0175

Karnet tygodniowy  kosztuje ponad tysiąc złotych za osobę. Region czterech dolin w której znajduje się Veysonnaz jest ogromny ale nie łudźcie sie, że w tej właśnie cenie pojeździcie po wszystkich dolinach. Szwajcarzy wyskrobią od Ciebie jeszcze więcej jak będziesz chciał pozwiedzać bardziej wypasioną część tego terenu. Veysonnaz to bowiem biedniejsza część doliny. Za pozostałą dopłacisz jeszcze parę groszy.

Knajpy na stokach pełne cudownego odżywczego pożywienia. Frytki, gulasz, gulasz frytki…makaron z gulaszem. Ceny przystępne i zachęcające do odchudzania. 30 zł za pommes frites.

Naprawdę niestraszna mi teraz żadna knajpa w Wawie z gwiazdką Michelin-a. Cena alkoholi godna podziwu. Wybieracie się tam? Zabierzcie go ze sobą z Polski w takich ilościach, żeby potem nie przyglądać się pięć razy kwocie stu złotych widniejącej na butelczynie jakiegoś shitu.

Nam na szczęście procentów wystarczyło.

IMG_0064

Dopomagały w chwilach posuchy niezastąpione dziewczyny ze Snowshow ze swoim Sznapsem de luxe o dziwnie wykwintnym smaku i Żołądkowej, której pić już dawno zakazał mi lekarz.

IMG_0206

W tym miejscu pozdrowienia dla pilotki Karoliny o nieustającym uśmiechu i Dżoany dowódcy regionu, jedynej dziewczyny jaką znam, która tak żwawo potrafi zliczać pokera.

Ok ponarzekałem na ten bankowo-czekoladowo-zegarkowy kraj. Olać to. Bo najlepsza na smuty jest dobra zabawa, koncerty, cytrynówka i wódka inna niż kolorowa żołądkowa. A tego było tyle, że zapomniałem o tym, że nie mam internetu, wifi, a połączenia do Polski są w cenie pięciu złotych za minutę.

Grał Łąki Łan i Wena. Wprosiliśmy się na koncert organizowany przez konkurencyjne biuro Taksidi gdzie rapował Ten typ Mes a kolejnego dnia swoją muzą zabijała mnie MAMA SELITA. Grał jeszcze Clock Machine, który na afterze wyżył się na drogiej szwajcarskiej windzie 😉

IMG_0100

Snowshow dał zagrać w pokera, pokazał mi co to jest Silent Disco, a paru osobom z mojej ekipy dał wygrać ciuszki narciarskie.

IMG_0208

Jednym słowem kto by się wybierał ze Snowshow na narty lub snowboard. Szkoda sił i energii, które potrzebne są przecież na wieczory pełne gorących atrakcji. A tych czasami brakowało zwłaszcza, że ze stoku zjechałem ze trzy razy 😉

A bym zapomniał. Kupiłem sobie pamiątkę. Jak z każdego miejsca które odwiedzam. Piękny magnes na lodówkę za niecałe 40 zł. Prawdziwa okazja. Cholera i znów narzekam. Ale przysięgam nie było na co 😉