Recepta na świąteczne kino jest prosta. W świątecznej gorączce, szaleństwie zakupów widz pragnie odskoczni żeby poczuć magię świąt. Nie tą, gdzie w sklepie obija się po raz kolejny o sklepowe półki walcząc z innymi o miejsce w kolejce. Pragnie się wzruszyć na dźwięk kolędy, poczuć zapach choinki i pyszności na Wigilijnym stole i miło przejść przez historię romantycznej miłości ekranowych bohaterów. Jednym słowem musi być łatwo, lekko i przyjemnie. Oto krótka recepta.

„Ukryte piękno” Davida Frankela może nie spełnia wszystkich tych cech bo jest dramatem, ale na pewno jest łzawy i wzruszający. Prosty w przekazie, nafaszerowany gwiazdami  i sprawiający, że po wyjściu z kina pozostajemy z nim na jakiś czas.  I to moim zdaniem wystarczy żeby nie tylko poczuć magię Świąt ale również zastanowić się nad czymś więcej niż szaleństwo zakupów.

Główny bohater Howard (Will Smith) to właściciel agencji reklamowej. W krótkim monologu dowiadujemy się o tym, że to człowiek sukcesu którego kochają pracownicy. Po chwili jednak przenosimy się trzy lata później i widzimy go jako wrak człowieka. Utrata dziecka sprawiła, że nie jest tym kim był w przeszłości. Jest obrażony na cały świat, a jego wspólnicy nie wiedzą jak mają mu pomóc. Agencja traci kluczowych klientów i byt jej jest zagrożony.

Jeden ze wspólników Whit (Edward Norton) wpada na szaleńczy pomysł. Wymyśla coś w rodzaju terapii dla Howarda, który jest już w takim stanie, że nawet pisze trzy listy do nieistniejących bytów: Miłości, Śmierci i Czasu.

Podobny obraz

Listy te przejmuje Whit i zatrudnia aktorów, żeby wcielili się w abstrakcyjnych adresatów listów i nawiązali kontakt w Howardem.

Znalezione obrazy dla zapytania collateral beauty

I w tym momencie można byłoby spodziewać się banałów i monologów rodem z Paulo Coelho, ale dostajemy miękką historię, która porusza serca  i w nieskomplikowany sposób zabiera nas w świat, który my widzowie lubimy najbardziej, nawet gdy się do tego nie przyznajemy. A świat ten w tym wypadku kieruje się pojęciami, które z jednej strony są dla nas bliskie, a z drugiej odległe o lata świetlne. To Miłość, Śmierć i Czas. W filmie są one rozłożone na czynniki pierwsze. Dowiadujemy się czym tak naprawdę są i dlaczego ich zrozumienie jest takie ważne.

Znalezione obrazy dla zapytania collateral beauty

Główny bohater przez pół filmu niewiele mówi. Dla Willa Smitha nie jest to co prawda nowe doświadczenie. Musiał bowiem zmierzyć się z podobną sytuacją w roli Roberta Nevilla w filmie „Jestem Legendą” ale tam nie miał do kogo przemówić. Tu robi to z własnego wyboru. Zamyka się w sobie i w ciszy, mozolnie układa setki klocków domina. A to właśnie one wbrew temu co robi, stają się symbolem ułożenia wszystkiego od nowa, w momencie gdy coś w życiu się wywróci.

Znalezione obrazy dla zapytania collateral beauty

Większość z nas nie ma pojęcia co to znaczy stracić kogoś najbliższego, a zwłaszcza kiedy jest to własne dziecko. Ja również nie mam o tym pojęcia. Ukryte piękno też nie wyleczy tego bólu, bo tak jak jest powiedziane w filmie, on będzie towarzyszył do końca życia. Ale wierzę, że może on go choć trochę ukoić.

5