cocktailweek_585x0

Swojego czasu moja M sprawiła sobie do domu małe AGD w postaci super blendera do miksowania czegoś tam. Szklany dzban miał robić koktajle, kruszyć lód. Potem okazało się, że zajmował miejsce w kuchni i stawał się niepotrzebny do momentu kiedy odkryłem w sobie żyłkę barmana amatora. Czysta wódka dobra rzecz ale można wcisnąć do niej cytrynę i dodać innych dodatków, zaprosić Panie i zabawa gotowa.

Osobiście nie lubię koktajli, których jedyną rzeczą jaką się czuje jest wzdęty żołądek.

Po dobrym drinku ma kręcić się w głowie,  świszczeć w uszach, kołysać na boki i sprawiać, że chce się więcej.

Moja przygodę z konstruowaniem alkoholowych mieszanek zacząłem więc od mojego ulubionego, popularnego w każdym barze napitku o nazwie LONG ISLAND ICED TEA.

Drinku uważanego w palecie wszystkich takich mieszanek alkoholowych jako jednego z mocniejszych i mającego ogromną jak dla mnie zaletę. Nie czuć w nim alkoholu, smakuje jak oranżadka a potrafi składać konsumenta jak scyzoryk. Pod warunkiem, że nie jest oszukany. A jest to drink gdzie barmani mają największe pole do popisu co do zaniżania zawartości alkoholu w szklance.

Ma niestety jedna wadę. Ilość składników wysokoprocentowych jest dość bogaty na co nie zawsze pozwala kieszeń przeciętnemu Kowalskiemu. Ale z Long Island Iced Tea jest tak, że jak nie zrobisz sobie go samemu, uczciwie, to nigdy nie poczujesz jego prawdziwej mocy.

Pierwsze co potrzebujesz to duża szklanka. To nie jest drink dla początkującego wielbiciela czerwonych, landrynkowych koktajli z słomką. To solidna dawka procentów na które składają się:

Wódka czysta

Tequila

Gin

Rum biały (najlepiej Bacardi, Havana Club)

Likier pomarańczowy triple sec (najlepiej Cointreau ale to droga sprawa więc można kupić zwykły np. Bols, Toorank)

 long-island-iced-tea-ingredients

Taka mieszanka robi wrażenie.  Do tego potrzebujesz jeszcze coli, sok z cytryny lub napój limonkowo-cytrynowy (Hortex, Tymbark) bądź w wersji dla barmanów syrop cytrynowy, limonkowy (np. Citron Vert MONIN). To tyle i aż tyle. A proporcje? Podam te „męskie“.

Do miksera wlewamy po 20 ml każdego z alkoholi. Dodajemy lód, ok. 75-100ml  wymienionego mixu cytrynowego. Na koniec wszystko zalewamy colą. Słomka i „herbatka“ gotowa.

10929118_e4e347e272_b

Dwa, trzy drinki powinny poruszyć twarde głowy. Gdyby jednak znalazł się jakiś twardziel w towarzystwie, który stwierdzi, że nic go nie bierze bądź pragniemy szybko rozmiękczyć kogoś z płci przeciwnej jest jeden „tajemny“ patent 😉 Wydłużamy czas miksowania do minuty i ustawiamy obroty na największe. Ale to już na własną odpowiedzialność.

MjAxMi00NDczYjI2NjQ5OTQwMWFi

Wkrótce na blogu kolejny drink o mocy równie imponującej co Long Island. Bardziej damski ale równie niebezpieczny 😉