Pamiętam dzień kiedy w niezamierzony sposób kupiłam sobie pierwszą książkę podróżniczą Beaty Pawlikowskiej „Blondynka w dżungli”. Zaraz po zakupie razem z koleżanką poszłyśmy szukać wiosny w sklepach. Kiedy ona upatrzyła sobie model idealny dla siebie i udała się z nim do przymierzalni, ja usiadłam na miękkiej kanapie i zaczęłam podczytywać książkę. Po kilku przeczytanych zdaniach w ogóle nie pamiętałam po co przyszłam do tego centrum handlowego. Ale to był czad!!

Chciałam jak najszybciej teleportować się do domu, wyłączyć telefon, zamknąć komputer i przemierzać razem z Beatą, tajemniczą i groźną dżunglę. Czytając książkę czułam się prawie tak jakbym traciła przytomność! Hulały we mnie silne egzystencjalne emocje . Bałam się i jednocześnie cieszyłam. Bałam się, że oto zaraz skończy się moja podróż w głąb dżungli, a z drugiej strony nie mogłam przestać jej czytać. Wchodząc w nieznane kraje, w majestatyczny klimat przyrody umierałam i wzdychałam do tego, że kiedyś też tam będę.

W ciągu godziny byłam w domu, a w ciągu kolejnej prawie kończyłam książkę, a w ciągu następnej wydawnictwo internetowe pakowało dla mnie pozostałe książki blondynki i wysyłało kurierem.

Tak się zaczęła moja przygoda z Blondynką.

W ciągu dwóch dni dojechała do mnie cała dotąd wydana seria książek podróżniczych.

Wszystkie połknęłam w mgnieniu oka, a w sercu pozostała tęsknota.

Beata Pawlikowska w bardzo prosty i niezwykle malowniczy sposób opowiada o miejscach do których dociera. Historie w jej książkach nie są opisem miejsc, hoteli, restauracji czy innych atrakcji turystycznych. Tu chodzi o wędrówkę człowieka, który oprócz tego, że szuka prawdy o samym sobie to szuka prawdy o miejscu w którym się właśnie znajduje.

Bmalowana

Nie przeczytasz zatem o tym gdzie dobrze i czysto się wyspać ale w doskonały sposób dowiesz się jak śpią wszyscy Ci którzy żyją tam na co dzień.

Nie przemkniesz na koniec miasta shuttel busem tylko miejscową rikszą. Dotrzesz tam taką drogą, którą shuttel nigdy nie jeździ.

Ta prawda o miejscach i ludziach, którą pokazuje autorka w swoich książkach jest tym co czyni ją wartościową.

Przeczytanie jej książek powinno obudzić ludzi z letargu i uświadomić, że podróż do dobrego hotelu nie sprawia, że poznajemy świat tylko pokazuje nam świat w jakim dotąd żyjemy. Kraje żyjące z turystyki boją się naruszyć nasz skafander bezpieczeństwa i w zasadzie oprócz tego, że przelecieliśmy tysiące kilometrów to nic więcej się nie zmienia. Nie poznajemy nic poza tym co ktoś zdecydował się nam pokazać.

I to własnie tą treść cenię w jej książkach. Bo jest prawdą o człowieku i prawdą o miejscu w którym się znajdujemy.

W kilku miejscach opisanych przez Blondynkę byłam, ale książki przeczytałam już po powrocie z tych podróży. Podczas nich niestety bałam się opuścić moją strefę komfortu, pójść na całość i zmierzyć się z prawdziwą przygodą, nie tą z kolorowego folderu biura podróży. Niestety tak silnego przyzwyczajenia trudno się szybko pozbyć.

Beata Pawlikowska wydała ponad 30 książek podróżniczych, ostatnią którą przeczytałam niestety zachwycona nie jestem. Może to dlatego, że w trzydziestu pozycjach da się zawrzeć wszystkie prawdy i zaczynasz mieć wrażenie, że gdzieś już to słyszałeś. A może czujesz, że już wszystko wiesz i jedyne co Ci pozostaje to spakować plecak?

P1030588

Ja się jeszcze nie spakowałam ale mam nieodparte wrażenie, że za rogiem czai się ta decyzja. Mam nadzieję, że z tej fascynacji, z tylu przeczytanych pozycji, przebytych wirtualnych podróży wreszcie zrodzi się prawdziwa miłość.