Co się stanie gdy dwóch panów w podeszłym wieku postanowi wybrać się na piechotę szlakiem przez Appalachy? Czy skończy się to tragicznie? Czy dwóch dziadków – kolegów z czasów młodości jest w stanie w ogóle sprostać temu zadaniu zwłaszcza, że do przejścia jest jedyne 2200 mil?

O tym opowiada najnowszy film Kena Kwapisa „Piknik z niedźwiedziami”.

Oczywiście, że zadanie przed jakimi stoją wybrani do tych ról Nick Nolte i Robert Redford jest karkołomne, ale dlaczego nie spróbować. Dlaczego starość musi być tylko przygnębiająca i ograniczona do siedzenia przed telewizorem lub doglądaniem kwiatków w ogródku?

Męskie ego potrafi nie mieć granic, a każdy nawet starszy pan niejednokrotnie wypowiedział choć raz znamienne zdanie: „a co ja tego nie zrobię?”.

walk_woods_02

W tym wypadku mamy do czynienia własnie z takim podejściem. Mimo zakazów żony, która podrzuca jednemu z nich broszury o tym jak ogromne niebezpieczeństwa grożą w lesie, mężczyzna uparcie dąży do wyznaczonego sobie celu.

Niedźwiedzie, choroby i w rezultacie śmierć z wycieńczenia w bezkresnej głuszy nie odstrasza, a kochający syn nie jest w stanie odwieść ojca od szalonego pomysłu.

Na szczęście wszystko opowiedziane jest w formie komedii, w której zestawienie dwóch odmiennych charakterów bawi i pokazuje starość z drugiej strony.

Reżyser śmieje się z szalonych dziadków, a ich perypetie na szlaku wtrąca do szuflady zabawnej i niedorzecznej przygody.

54109d73e8a7d7d9c674a5969ba8.1000

A z jakimi dokładnie bohaterami spędzamy prawie dwie godziny przed ekranem?

Postać w którą wcielił się Nick Nolte to hulaka. Typ wyluzowanego dziadka, który wypił już w życiu swoją wannę alkoholu i widział nie jedno. Kuleje, sapie przez co już przy pierwszej swojej scenie budzi naszą sympatię.

Robert Redford to intelektualista, pisarz, typ mężczyzny który całe życie spędził tylko z jedną kobietą. Dystyngowany pan, który naszą sympatię pogłębia w miarę upływu czasu.

Taka konfrontacja charakterów jest oczywiście intrygująca. Obaj wybierają się na wyprawę z różnych powodów. Redford prawdopodobnie egzystencjalnych. Z kolei  Nolte ucieka przed długami i swoim niespełnionym życiem.

Z ekranu bije prostota. Ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Reżyser nie rozwodzi się na głęboką egzystencją starca tylko przedkłada jego przyszłość nad coś pozytywnego. Humor jest niewymuszony, wielokrotnie sytuacyjny i bezceremonialny. Twórca precyzyjnie zadbał o nasze samopoczucie, a główni bohaterowie to tylko uwypuklili.

Nolte i Redford to panowie w podeszłym wieku ale fach swój znają jak mało kto. Warto więc zobaczyć jak aktorzy urodzeni w okresie wojennym potrafią jeszcze rozbawić widza.

Mimo iż główne postacie filmu różnią się od siebie diametralnie to na pewno jedno ich łączy. Zrobienie w życiu czegoś, o co nikt z młodych by ich nie podejrzewał.

Bo my mężczyźni niezależnie do wieku zawsze będziemy kogutami i nieważne jest to co w życiu przeżyliśmy. Zawsze będzie przyświecało nam jedno zdanie: „Ja nie dam rady?

4