Jakiś czas temu porzuciłam uprawianie sportu. Na efekty tego czynu nie musiałam długo czekać. Zwłaszcza, że każdego ranka stawały się coraz bardziej widoczne na wadze, wiadomo.

Nigdy nie byłam typem sportowca mimo tego podejmowanie się różnych sportów sprawiało mi ogromną przyjemność. Ale jak zwykle te kolejne fascynacje kończyły się po jakimś czasie. Nie wiem z czego to wynika, ale zawsze tłumaczyłam to sobie moim przewrotnym charakterem, że jak mi się czegoś nie chce robić to po prostu tego nie robię.

Matko, co za bzdura. Niestety, sama dla siebie bywam czasem bardzo przekonująca.

Dopiero praca nad sobą uświadomiła mi, jak destrukcyjnie potrafię wpływać na swój organizm.

Od kilku miesięcy zaczęłam znowu biegać, ale nie czuję już tego co czułam kiedyś. Bardziej zmuszam się  do tego albo jak to się ładnie nazywa, wyrabiam w sobie nawyk. Moje pierwsze bieganie niosło za sobą ogromną dawkę adrenaliny. Po powrocie do domu zawsze myślałam o kolejnym biegu. Teraz jest zupełnie inaczej. Nie czekam już na ten dzień. Wstaje z łóżka i starając się myśleć jak najmniej wkładam ubrania i idę. Pierwszy kilometr to walka mojego charakteru. Moja głowa natychmiast zaczyna starą śpiewkę: „Dziś mam słaby dzień, powinnam wrócić do domu”, „dziś pobiegnę krócej, najważniejsze, że w ogóle biegnę” itd. Taka destrukcyjna pogawędka trwa przez jeden kilometr, potem już puszczam myśli wolno i biegnę.

Dlaczego to robię, skoro nie sprawia mi to przyjemności?

Znalazłam kilka powodów, które sprawiają, że co drugi dzień razem z moją siostrą wybiegam powalczyć z głową.

Kształtuje charakter… i figurę rzecz jasna

 

Który z tych argumentów ma na mnie większy wpływ? Oczywiście, że charakter. Dzięki temu powoli udaje mi się doprowadzać sprawy do końca, być wytrwałą w dążeniu do celu i cierpliwie czekać na nagrodę. Widzę to w swoim charakterze, że wszystko chciałabym mieć już, a podczas biegu boję się nawet pobiec szybciej, żeby za bardzo się nie zmęczyć no i wyeliminować ewentualną porażkę. Tak samo robię w życiu. Bieganie pozwala mi więc pojąć, że żeby coś osiągnąć trzeba najpierw wyjść z domu, potem zacząć biec i robić to regularnie. Efekt nie przyjdzie od razu ale powtarzalność zawsze rodzi owoce. Tego bądźcie pewni!

Wprowadza zdrowe nawyki

 

Kiedy zaczyna się uprawiać sport wszystko zaczyna być inne. Zaczynasz się zdrowo odżywiać, lepiej się czujesz psychicznie, jesteś silniejszy i mocniejszy umysłowo.

Relaksuje

 

Na górze napisałam, że przez pierwszy kilometr walczę, żeby nie zejść z trasy. Tak w drugim kilometrze osiągam prawie nirvanę. Myśli nigdzie nie błądzą, łapię się nawet na tym, że nie myślę o niczym, choć wiadomo, że kobiety nie potrafią nie myśleć 🙂 Relaks podczas biegu wpływa nie tylko na moje ciało, ale również na mój rozwój intelektualny. Wszystko staje się łatwiejsze.

Podnosi samoocenę

 

Podczas biegu tyle rzeczy się o sobie dowiedziałam, że nawet te moje złe cechy charakteru zaczęły łagodniej wyglądać. A już konfrontacja i podjęcie walki z nimi sprawiły, że czuję się dużo silniejsza. Wiem, że bez względu na to czy mi się coś chce czy nie, potrafię to zrobić. Po prostu wstaję, siadam i robię.

Wymieniłam tylko cztery rzeczy dzięki którym dla mnie warto jest zwlec tyłek z kanapy. Jak pewnie zauważyliście jakikolwiek sport uprawiany czy to amatorsko czy zawodowo nie tylko usprawnia nas fizycznie.

Owszem wygląd to argument nie do przecenienia ale wartość dodaną jaką nam oferuje uprawianie sportu to przede wszystkim rozwój mentalny. Zrozumiałam to niedawno. Sport naprawia mi więc głowę, głowa naprawia mi ciało, a ciało zmienia się bo głowa w końcu zaczęła biec w odpowiednim kierunku.