Odkąd pamiętam wiedziałam, że nie będę mieszkać w Ciechanowie. Kiedyś miasto wojewódzkie liczące ponad czterdzieści tysięcy mieszkańców. Ni to mało ni to dużo, ale na tyle wystarczająco aby chcieć z niego uciec.

Myślałam o Krakowie, ale w rezultacie padło na oddaloną o sto kilometrów Warszawę.

Stolica mnie przerażała, ale po skończonej maturze nie chciałam tracić ani sekundy. Z domu wyprowadzały mnie słowa mamy, czy aby dobrze postępuję. Nie wiedziałam czy dobrze, ale wiedziałam, że to jedyne czego w tym momencie chcę. Nauczona sięgać po marzenia, znalazłam się sama w wiiieelllkiej Warszawie.

Miasto wciągnęło mnie praktycznie od razu. Odkopałam kilka kontaktów i oswoiłam olbrzyma.

Dziś wiem, że ta decyzja była jedną z lepszych w moim życiu.

Duże miasto wielu rzeczy człowieka pozbawia, ale oferuje o wiele więcej.

Mi Warszawa zaoferowała:

ANONIMOWOŚĆ

 

To jeden z głównych powodów, dla których chciałam wyjechać z małego miasta. Tam ciągle czegoś nie wypadało robić, a ja mam problem kiedy ktoś wrzuca mnie w nawias i każe poruszać się wedle określonych zasad.

Warszawa dała mi swobodę. Mogłam palić papierosy na ulicy, nosić wzorzyste rajstopy, i czuć że niemożliwe nie istnieje.

PERSPEKTYWY

 

Pamiętam jak zaczynałam szukać pracy. Kupiłam gazetę, usiadłam z nią w McDonald’s, zaznaczyłam interesujące mnie oferty pracy i poszłam na pocztę dzwonić z automatów. Poumawiałam się na wiele spotkań, pracę rozpoczęłam w przeciągu tygodnia.

Dzisiaj już nie jest tak, że praca „leży” na ulicy, ale nie przeraża mnie jej strata. Mam przeświadczenie, że tutaj zawsze sobie poradzę.

W Ciechanowie szukanie pracy to TYLKO kontakty, do dzisiaj tak zostało

ROZRYWKĘ

 

Podobno ludzie spoza Warszawy częściej chodzą do teatru. No może i tak jest, ale nie w moim przypadku. Nie jestem może stałym bywalcem ale kilka razy w roku się melduję, nie wspominając, że w niektórych mam obejrzany cały repertuar.

Ale rozrywka to nie tylko teatr, ja korzystam z wielu atrakcji które serwuje miasto. Bywam na koncertach, wystawach, włóczę się po knajpach. Lubię to.

SZKOŁĘ ŻYCIA I SIŁĘ

 

Duże miasto bywa bezwzględne, potrafi osamotnić i porzucić człowieka. To cena za powyższe „atrakcje”. Ja już nie mam z nią problemu, chętnie ją płacę bo dostaję dużo w zamian. To tutaj pierwszy raz mnie okradziono. To tutaj pierwszy raz spotkałam się z zazdrością i nienawiścią w pracy. Byłam młoda i dopiero uczyłam się z pewnymi rzeczami żyć.

Dlatego bywało źle, smutno, przytłaczająco. Wyjeżdżałam na każdy weekend do rodziców. Tęskniłam. Był moment, że nawet poczułam, że to nie jest moje miejsce na ziemi, że powinnam wrócić. Na szczęście każde tornado trzeba przeczekać, a wszystko się ustabilizuje i wraca do normy. Tak było też w moim przypadku.

POZWOLIŁA BYĆ SOBĄ

 

Ludzie mieszkający w dużych miasta są tolerancyjni. Nie wdzierają się tak w życie innych, jak to jest w małych miastach. Nie interesuje ich czy masz nowy telewizor czy stary, a mniejsza rywalizacja powoduje lepsze kontakty międzyludzkie. Pozwala swobodniej żyć i robić pewne rzeczy po swojemu. To tutaj nauczyłam się nie oceniać. Szanować cudzą przestrzeń. Cieszyć się z czyiś sukcesów. Duże miasto sprawiło, że pozbyłam się charakterystycznej dla małej miejscowości zazdrości. Dlatego czuję, że bardziej żyje swoim życiem niż cudzym

Duże miasto jest jak otwarta przestrzeń w której można oddychać jak się chce. Mało kto tutaj wyznacza granice, czujesz, że sam sobie szefujesz.

Do mojego rodzinnego miasta wracam dosyć często, mam do niego sentyment, ale zamieszkać bym tam nie potrafiła.

Choć też jest tak jak kiedyś ktoś mi powiedział, że Warszawa to mała mieścina. Osoba ta wyjechała własnie z Warszawy do Nowego Jorku mówiąc o Warszawie dokładnie to o czym ja pisze Wam o Ciechanowie. Tak więc punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, a moje postrzeganie dużego miasta zaczyna brnąć delikatnie ku nowemu marzeniu: przeprowadzce do Nowego Jorku 😉