Wczoraj przez przypadek zobaczyłem klip reklamujący kampanię społeczną przygotowaną przez Fundację Mamy i Taty pod tytułem: „Nie odkładaj macierzyństwa na potem“. Następnie dowiedziałem się, że wzbudziła bardzo wiele emocji. Wręcz gdzieś przeczytałem, że jest szokująca.

Nie wiem co jest szokującego w tym, że elegancko wyglądająca kobieta chodzi po swoim pustym luksusowym domu z utrapiona miną żaląc się na uciekający czas.

Parafrazując Elektryczne Gitary kobieta mówi coś w rodzaju „byłam w Rio, byłam Bajo, miałam bilet na Hawajo..“ i przez to zapomniałam urodzić dziecko.

Może jestem za głupi, ale nie rozumiem przesłania twórców tego klipu. To, że dzisiejsze kobiety chcą robić karierę, zwiedzać świat, kupić mieszkanie raczej ma niewielki wpływ na spadek populacji na świecie. Po pierwsze są one w mniejszości, bo tak zamożnych panien jest tylko jakiś promil. Po drugie bogactwo nigdy nie było powodem odkładania decyzji o posiadaniu dziecka.

Owszem dobrobyt przestawia mężczyzn i kobiety na inne tory. To on powoduje, że chcą się oni częściej bawić, podróżować, robić karierę, pieniądze, uprawiać sex bez zobowiązań, a posiadanie dzieci układają wtedy gdzieś w tyle głowy.  Ale czy to jest głównym powodem odkładania macierzyństwa?

W głównym nurcie tego problemu umieściłbym raczej ogólnodostępność antykoncepcji hormonalnej, która dla kobiet stała się codziennością. Przez nią one przestały znajdować w mężczyznach potencjału na ojca, a bardziej zaczęły poszukiwać w nich przygody bez zobowiązań.

Z kolei panowie wychowani przez nadopiekuńcze mamy wystraszyli się swojej roli nie chcąc uwolnić się z tej opieki bo tak jest wygodniej.

Uciekają więc jak najdłużej od odpowiedzialności budząc się w łóżeczku u mamusi w wieku trzydziestu lat.

Przyroda nie lubi pustki, więc miejsce silnych facetów zajęły silne kobiety. Bizneswomen o coraz to większym poziomie testosteronu brnąca w przestrzeń zarezerwowaną do nie dawna tylko dla mężczyzn to widok nie rzadki.

Do tego dochodzą wszędobylskie media, które drylują w naszych głowach konieczność bycia pięknym,silnym,bogatym,niezależnym. Taka mieszanka to przeciwieństwo chęci założenia rodziny.

A co z biedniejszą częścią społeczeństwa? Zawsze mnie zastanawiało dlaczego w ubogich związkach jest tak liczna gromadka dzieci. Może dlatego, że w tak trudnej sytuacji dziecko jest najlepszą inwestycją, a może dlatego, że w takich rodzinach prosty mąż jedynie co chciał robić to uprawiać sex ze swoją żoną. Przez myśl mu by nie przeszło to, że chciałby pojechać najpierw do Paryża lub Tokio, odnowić mieszkanie lub zająć się dokształcaniem. Nie miałby przecież na takie luksusy pieniędzy podobnie jak na antykoncepcję.

W związku z tym kampania taka nie odniesie oczekiwanego skutku bowiem jest skierowana tylko do ludzi samotnych i bogatych, a problem odkładania macierzyństwa tkwi w nas wszystkich i dotyczy trochę innych powodów.