Są jak cienie dla swoich mężów. W oczach innych mają wszystko. W rzeczywistości mają dokładnie tyle ile chciały.

Całkiem przypadkiem od kilku dni uczestniczę w życiu kobiety, której nie znam i nawet nie wiem jak wygląda. Nawet nie chciałabym jej widzieć bo boję się, że musiałabym na nią krzywo patrzeć.

Chociaż wiem, że to złe ale ostatni czas nauczył mnie pogardy wobec ludzi, dla których pieniądz stanowi sens życia. Wiem też, że dla kasy można sprzedać prawie wszystko, ale ta kobieta dla niej sprzedała własne życie.

Pamiętacie historię aukcji biżuterii w „Sexie w wielkim mieście”? Carrie chwilę po tym, jak Mr Big zdecydował się na zakup ich „małego gniazdka przy piątej” wybrała się na aukcję biżuterii kobiety, która żyła z obrzydliwie bogatym mężczyzną, a który w obrzydliwie standardowy sposób zakończył z nią swoją znajomość wymieniając zamki w drzwiach. Ale szczerze powiedziawszy nie był aż tak okrutny, w spadku po sobie zostawił hojne prezenty dzięki którym urocza, acz głupiutka panienka mogła jeszcze długo pożyć pławiąc się w luksusach.

Mówię wam, ten gość miał gest, a zmiana zamków w drzwiach być może w ostatniej chwili posłała ją po rozum i zdrowy rozsądek.

Wracając do bohaterki moich ostatnich dni. Niestety ona takiego szczęścia nie miała, chociaż dostała dokładnie to na co zasłużyła.

On – mąż, ojciec dwójki dzieci, namiętnie od kilku lat rąbał każde żeńskie drewno, jakie mu się napatoczyło. A że nie kulawy z niego gość to takiego drewna było jak w lesie amazońskim. Oprócz tego miał magnes, który przyciągał bardziej niż uroda. Był obrzydliwie bogaty i tym bogactwem nie bał się szastać, obsypując przy tym swoją żonę.

Ona – zawsze marzyła o tym by żyć w dostatku. Dyskretnie przyjmowała każdą zdradę męża bo czego w końcu nie robi się dla spełnienia własnych marzeń. Podpisali potajemną umowę. On „posuwa” co chce i kiedy chce, ona czyści jego konto kiedy chce i ile chce.

Ona żyła jak Pani, dostawała to co chciała. I nie to, żeby była nieszczęśliwa, wręcz przeciwnie. Wiedziała, że dostatek związany jest z pewnymi wyrzeczeniami, które była w stanie znieść na poczet pławienia się w dostatku.

Mogłaby tak przeżyć do spokojnej starości gdyby nie fakt, że to on nie potrafił znieść swoich zdrad i zechciał się wreszcie ustatkować. Zaczął więc robić porządek ze swoją żoną, pobił ją tak, że wylądowała w szpitalu po czym kilka kolejnych tygodni prezentowała się w kołnierzu bynajmniej nie od Prady.

Niestety, nadal nic nie podejrzewająca żona zaakceptowała stan rzeczy tylko po to, by cieszyć się radością wydawania ogromnych pieniędzy.

Plan męża przybierał jednak szerszy zakres i podczas upiększającego wyjazdu żony, wyprowadził z ich wspólnego domu wszystko łącznie ze sobą. I chcę żebyście wiedzieli, że wszystko znaczy wszystko, łącznie z kołdrami, poduszkami i wszystkim tym co tam było. Żona wróciła do pustego domu, a chwilę po tym jak to zastała czekał na nią sztab prawników.

Tamtego dnia sądziłam, że ta kobieta to przypadek, że ma zaburzenia emocjonalne, że pochodzi z biednej rodziny, że ojciec się nad nią znęcał.

Nie. Ta kobieta dostała bardzo dobre wykształcenie, przez cztery lata pracowała nawet zawodowo na bardzo wysokim stanowisku. Gdyby tylko chciała mogłaby dziś żyć może trochę biedniej, ale równie bogato.

Najpierw było mi jej strasznie szkoda, współczułam jej, nawet łza stanęła mi oku, ale za chwilę zrozumiałam, że to wszystko co się dookoła niej stało było wpisane w ten „plan szczęścia”.

Ona nie płakała, ona tylko zachodziła w głowę jak sprawić, żeby on płacił jej najwyższe alimenty. I największym zmartwieniem było dla niej to, że będzie musiała jeździć komunikacją miejską.

Nie wiem jak skończy się jej historia bo w zasadzie dopiero się zaczęła, ale uświadomiła mi jak ogromnym narzędziem może być pieniądz. I chociaż sama lubię je mieć, to nigdy nie sprzedałabym za nie życia.