Zacznę od pytania czy lubicie święta? Większość z Was powie, że jasna sprawa. Dostaję prezenty. Dlaczego więc miałbym nie lubić. Poza tym śnieg, narty sanki i tak dalej.

Inna część z Was powie NIENAWIDZĘ. Bo?

Bo mieliście trudne dzieciństwo, rodziców nie było w domu, nikt Wam nie dawał prezentów. Poza tym starzy zawsze się kłócili podczas Wigilii. Ojciec zawsze przychodził pijany, opłatkiem się nie podzielił bo nie był w stanie.

Jest jeszcze jedna część, która ma akurat święta…. w dupie. Bo to święto Boga. A on nie istnieje. Uciekają wtedy w ciepłe kraje, żeby nie patrzeć na ten czas.

d14e3f1f-910c-4555-97f5-8847dd5f298e-620x372

A co ze mną? Ja nie należę do żadnej z tych grup.

Nie marzę o prezentach, dzieciństwo miałem akuratne a Bóg istnieje.

Zasiadam zawsze z rodziną przy stole, dzielę się opłatkiem, składam życzenia i nie widzę inaczej.

Jeśli nie często to chociaż raz w roku można sobie w rodzinie pocukrzyć, pogadać, o coś zapytać…, choć jeden dzień postować, dowiedzieć się co u wujka i cioci słychać.

No ale jest jeszcze coś.

Świętujemy w końcu Boże Narodzenie i czy wierzymy w Boga czy nie to zawsze trzeba wiedzieć, że jest w dobrym guście przyjść na czyjeś urodziny i złożyć mu życzenia nawet jak go dobrze nie znamy. A nóż się okaże, że to spoko koleś 😉 Co prawda trochę starszy, raczej mądrzejszy, na stół poda tylko wino i chleb ale sprawi że najesz się do syta. Na pewno nie poczujesz się niemile widziany, wzniesie toast za Twoje zdrowie, zaskoczy Cię wiedzą o Tobie samym, poklepie po plecach i powie żebyś wpadał częściej i kiedy tylko masz ochotę.

A jeszcze jedno.

Przy wyjściu wspomni, że Boże Narodzenie jest dla Ciebie, nie dla niego. Pomacha więc ręką na pożegnanie i krzyknie: do zobaczenia wkrótce.

 5546445177_3251db342c_b