Jak stworzyć film o napadzie na bank, żeby nie stał się kalką setki mu podobnych produkcji  znanych nam doskonale z szklanego ekranu? Odpowiedź na to pytanie szybko udzielił mi David Mackenzie. W swoim najnowszym dziele „Aż do piekła” przekonał mnie, że z pozoru błahej historii da się wyciągnąć coś więcej niż tylko oklepaną opowieść o policjantach i złodziejach. Mając do dyspozycji świetnie napisany tekst (Taylor Sheridan („Sicario”)) zrobił z filmu prawdziwą ucztę nie tylko dla oczu, ale i dla ucha. Dialogi bowiem w tym filmie to wartość, którą nie sposób przecenić.

Film opowiada historię dwóch braci, którzy postanawiają okradać oddziały banku, który skonfiskował ich zadłużoną, rodzinną ziemię. To nie jedyny pretekst do tego czynu. Pierwszy z braci – Toby szuka lepszego życia dla swojej rodziny, a drugi – Tanner jest byłym skazańcem, typem narwańca, który pewnie tego typu przestępstwa ma już we krwi.

az-do-piekla-wspolczesny-western-ktory-musicie-zobaczyc_57bc5c0c

Oczywiście z początku wszystko idzie jak po maśle. Z biegiem czasu sytuacja wymyka się spod kontroli.

A skoro są gangsterzy, to muszą być i dobrzy policjanci, którzy ich ścigają. I tu w tej roli Jeff Bridges (Marcus) ze swoim partnerem Alberto.

Aż-do-piekła-film-Jeff-Bridges-Gil-Birmingham-Recenzja-filmu-Opinie-ścieżka-dźwiękowa-Nick-Cave-dramat-kryminalny

To właśnie dzięki ich relacji widz może wyczuć surowy klimat Texasu. Wylewający się z ekranu świetny, czarny humor Marcusa jest odzwierciedleniem życia mieszkańców w prowincjonalnym mieście. Ich zmagania z bankami nadużywającymi swojej pozycji to clou filmu. Przy każdej możliwej okazji reżyser pokazuje nam billboardy z pożyczkami, informacjami dla dłużników, ofertami restrukturyzacji zadłużenia. Jakby dawał nam  przekaz, że American Dream się skończył, a w kraju rządzą gangsterzy i banksterzy.

To prawdziwy Texas jakiego pewnie nie zobaczycie w żadnym filmie. Do tego piękne, surowe krajobrazy doskonale wpisujące się w jego tematykę.

„Aż do piekła” może nie jest typową gangsterską opowieścią gdzie góruje masa widowiskowych pościgów i ekscytujących pojedynków miedzy złodziejami i policjantami. Ale zapewniam, że nie odczuwa się ich braku. Subtelność tego filmu polega na tym, że staje on na pograniczu dramatu i happy endu. Widz może poczuć się usatysfakcjonowany. Może również poczuć głęboką empatię do bohaterów zarówno tych dobrych jak i tych z pozoru złych. Sposób ukazania relacji braci sprawia, że stają się dla widza bliscy. Może im nie kibicujemy ale staramy się ich zrozumieć.

Wszystkiego dopełnia idealna w tym klimacie muzyka Nicka Cave’a oraz kostiumy zaprojektowane przez Małgosię Turzańską.